Ogólna definicja mówi o tym, że jest to:
"Sztuka organizacji struktur dźwiękowych w czasie. Jedna z dziedzin sztuk pięknych, która wpływa na psychikę człowieka przez dźwięki."
Jednak czy nie jest tak, że słuchanie muzyki w różnych nieprzyjemnych okresach życia jeszcze bardziej nas przytłacza? U mnie jest tak zawsze, gdy są jakieś problemy czy to w życiu codziennym czy w sferze uczuć uciekam właśnie do muzyki. Jednak nie przynosi mi ona ulgi, wręcz przeciwnie... W takich sytuacjach utwory których słucham są przeważnie smętne, sentymentalne, które niekiedy nawet potęgują emocje które we mnie siedzą. Zauważyłem to nie tylko u mnie ale również duża grupa bliskich mi znajomych właśnie tak robi. Wiec dlaczego świadomie dążymy do tego aby jeszcze bardziej popsuć czy podtrzymać zły humor? Tego niestety nie wiem...
Tutaj utwór który słucham od dłuższego czasu: Brandy & Neyo - Too Little Too Late

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz